Polecany post

Eveline ➤ Big Volume Femme ➤ tusz do rzęs


23 maja 2016

Od niepozornej kawy do... spotkania blogerskiego.

23 maja 2016


Wszystko zaczeło się od kawy i... ciastka. A skończyło trwającym pół dnia spotkaniu niespodziance, którego inicjatorką była Madzia...






To spotkanie z pewnością zapadnie mi w pamięci na dłużej, a chyba oto właśnie chodzi. W ubiegłą sobotę byłam umówiona na spotkanie z Magdą, Moniką, drugą Magdą i Kasią, nie przygotowując się specjalnie wybrałam się na kawę do galerii, w której na co dzień pracuję. Tam spotkałam Magdę, która już czekała i tak wspólnie czekałyśmy aż reszta dziewczyn dołączy. Całe szczęście, że zabrałam ze sobą aparat, bo mój telefon nie uwiecznił by tych chwil ;)
Dziewczyny dotarły, więc spragnione postawiłyśmy na The Coffee Factory, świetne miejsce, dobrze urzadzone, z przepyszną kawą, lemoniadą (różaną). Oczywiście nie mogłam się powstrzymać, więc zamówiłam również sernik.





Oczywiście po kawie i pogaduchach postanowiłyśmy trochę "pozwiedzać" galerię. ;) Przez Mazgoo nadszarpnęłam możliwości swojego portfela w A' Tab i Home & You ;) jakby tego mało, obie kupiłyśmy to samo w jednym jak i drugim sklepie.

Po całej historii z zakupami, Magda stwierdziła, że będzie już uciekać i żebyśmy ją odprowadził na parking. Nieco zmieszane, zdezorientowane (ale jak to, już?) ślimaczym krokiem odprowadziłyśmy ją na ten parking, pożegnałyśmy się. Już się zaczełam zastanawiać, czy przypadkiem Magda się o coś na nas nie obraziła... ;)

Aż tu nagle... Magda wyskoczyła z bagażnika, dosłownie ;)  z bagażnika pełnego upominków dla nas. Tak, tak, nie uwieczniłam tej chwili, ani tego momentu. Na parkingu zostałyśmy obdarowane torbami niespodzianek, moje przerażenie w tej chwili było tak wielkie, że nie chciało mi się myśleć o fotografiach, a szkoda. Cała sytuacja musiała wyglądać co najmniej komicznie. Kiedy nieco ochłonełyśmy, a Magda przyznała, że wcale jeszcze nie ucieka do domu, zaprosiłyśmy ją na obiad, tym razem padło na Sphinx. 




Sphinx to również bardzo fajna miejscówka ze smacznym jedzeniem, jedynie czas oczekiwania był dość długi ;p Ale nie było tłoczno, ani głośno, więc mogłyśmy siedzieć i gawędzić do woli ;)


Spotkanie uwieczniłyśmy wspólnym zdjęciem na dachu galerii, na którym byłam po raz pierwszy, choć w samej galerii jestem co najmniej 3 razy w tygodniu od ponad pół roku. ;p


Od lewej: Monika (candymona), Kasia (na falach istnienia), Ja, Magda (Mazgoo)

Magda to mistrz niespodzianek! Nadal jestem pod wrażeniem jej spisku! A już niedługo pokażę Wam sponsorów całego zamieszania :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram