28 stycznia 2019

O tym jak ciąża zmieniła moje życie.

28 stycznia 2019

Jakbym się nie upierać, nie da się powiedzieć, że ciąża nic nie zmienia. Zmienia wszystko. Nas, życie, przyzwyczajenia, priorytety. I okazuje się później, że to dopiero początek jeszcze większych zmian...



Wszystko zmienia się już w momencie ujrzenia dwóch kresek na ciążowym teście. Myślenie, priorytety, nawyki. Nie da się przez 9 miesięcy udawać, że nic się nie dzieje. Nawet jeśli jesteś w tym małym procencie kobiet, które całą ciążę przechodzą książkowo, bez żadnych dolegliwości to nie unikniesz wizyt u lekarzy, badań, rosnącego brzucha, myślenia o dziecku i szykowania wyprawki. 
Ciąża zmienia życie. Powoduje, że czasami naprawdę nie potrafisz panować nad swoimi emocjami i ciałem. I choć każda kobieta jest inna, każda ciąża jest inna i każda z nas przechodzi ciążę inaczej to jest to czas oczekiwania na cud, który na zawsze zmieni życie. A 9 miesięcy mija naprawdę szybko, więc warto ten czas wykorzystać w 100%, o ile oczywiście jest nam to dane i nie musimy kilku miesięcy spędzać przykute do łóżka. Warto dać sobie czas na lenistwo, na odpoczynek, na sen, nawet jeśli ten stan ma trwać całe 9 miesięcy. Uwierzcie, że po tych 9 miesiącach nic, nigdy nie będzie już takie samo. 

Od początku chciałam te 9 miesięcy dobrze wykorzystać. Zaplanowałam, że będę dbać o siebie i swoje zdrowie. Obiecałam sobie że będę aktywna, że będę smarować swoje ciało w obawie przed rozstępami już od pierwszych miesięcy, codziennie i regularnie. Chciałam odżywiać się tylko zdrowo i za wszelką cenę chronić swoje dziecko (najlepiej przed całym złem tego świata). Planowałam głaskać brzuszek, rozmawiać z nim, słuchać muzyki klasycznej dla prawidłowego rozwoju. Chciałam chodzić do szkoły rodzenia i urodzić naturalnie. Od początku zaplanowałam całą ciążę, wizyty, USG, 4d. Zaplanowałam zdjęcia tydzień po tygodniu i sesję z brzuszkiem. Na koniec zostawiłam wyprawkę. Moje dziecko miało mieć wszystko. Oczywiście co najlepsze. I wiecie co... nie przypuszczałam nawet, że mogę tak bardzo odbiec od swojego cudownego planu, który snułam w głowie.

Pierwsze tygodnie ciąży minęły szybko, ale chwilę później okazało się, że mdłości i wymioty nie zdarzają się tylko w filmach. A ja zamiast spacerować, leżeć, pachnieć i jeść smakołyki, dostawałam mdłości na widok jakiegokolwiek jedzenia. Co z moją dietą i zdrowym odżywianiem? Starałam się, ale ciążowe zachcianki, są nie do pokonania. Mąż niejednokrotnie miał mnie dosyć kiedy po raz kolejny miałam ochotę na coś czego akurat w domu nie ma. I oczywiście tylko na to!  Już nie wspomnę o wielokrotnych próbach przygotowywania posiłków na które miałam ogromną ochotę, by chwilę po przygotowaniu stwierdzić, że ja już na pewno tego nie tknę. 
Ćwiczenia? Spacery? Serio? Owszem, na początku nawet trochę spacerowałam, na początku nawet byłam wzorową żoną - prałam, sprzątałam, gotowałam obiadki. Ale ciąża szybko zweryfikowała moje plany - totalny brak siły, zalecenia lekarza, aż w końcu ciążowy brzuch sprawił, że chyba pół ciąży to ja spędziłam leżąc plackiem. Brzuszek... Głaskałam, a potem dowiedziałam się że tak za bardzo to nie powinnam, bo mogę wywołać przedwczesne skurcze macicy. Pod koniec ciąży to wręcz pilnowałam się by tego nie robić. Muzyki klasycznej też próbowaliśmy słuchać. Ale zamiast mnie uspokajać, stawałam się tylko bardziej rozdrażniona. Szybko zrezygnowałam twierdząc, że mojemu dziecku się nie podoba. Badania, wizyty, garść suplementów każdego dnia, ciągle coś... A jeszcze w międzyczasie leżałam w szpitalu. Pod koniec ciąży miałam naprawdę dość ciągłego rozkładania nóg do badania. No bo nie oszukujmy się, na początku bywa krępująco, ale pod koniec to z jednej strony jest Ci wszystko jedno, a z drugiej masz już totalnie dosyć. Pierwszego USG nie zapomnę, tego 4D też- w końcu planowaliśmy je tak długo, wybierając najlepszego lekarza. Piękne zdjęcia? No powiedzmy. Pokazując je rodzinie, nie wszyscy byli zachwyceni. A nasza mała gwiazda spała i nie miała ochoty na pozowanie. Zdjęcia tydzień po tygodniu? Mam raptem kilka, a z sesją brzuszkową jakoś się nie wyrobiliśmy... Nadrabiam teraz fotografując małą gwiazdę. A co do wyprawki... No tak, plany były duże, dobrze że zabrałam się za nią stosunkowo szybko bo mogłabym się nie wyrobić, nie tylko czasowo ale i finansowo lepiej sobie rozłożyć w czasie te zakupy... ceny tych gadżetów dla maluchów są tak wysokie, że musiałam analizować, w co naprawdę warto zainwestować, a w co niekoniecznie. I tak nie udało się uniknąć straconych kosztów. A po porodzie okazało się, że tego co potrzebowałam najbardziej - nie miałam. Tak było z ubrankami (bo moje dziecko urodziło się dużo mniejsze niż sądziłam), czy np. laktatorem.



W ciąży okazało się, ze nic nie mogę zaplanować. Nawet śniadania na kolejny dzień. Kolejne ciążowe dolegliwości dopadały mnie jedna po drugiej. Bóle, mdłości, wahania nastrojów, bezsenność, bieganie do toalety (to jednak najmniej mi w ciąży dokuczyło).

Ciąża:
  • zmieni Twoje priorytety
  • sprawi, że wydoroślejesz
  • złapiesz dystans
  • pokaże Ci jak wytrzymała jesteś
  • sprawi, ze zrozumiesz własną matkę

A teraz uwierz mi, że ... to, co dotąd było najważniejsze, zejdzie na dalszy plan. A najważniejsze stanie się dobro i zdrowie Twojego dziecka. Ciąża zmusza do odpowiedzialności, za istotę, która właśnie się rozwija i jest zdana tylko na Ciebie. Większość podejmowanych decyzji jest podporządkowana pod dziecko. Nawet po latach, kiedy dziecko dorośnie i może się wydawać, że wykonałaś swoją rolę, rzucisz wszystko i zrobisz wszystko kiedy będzie potrzebowało pomocy. Złapiesz dystans, przede wszystkim do pracy. Zrozumiesz, że nie jest najważniejsza. Zdziwisz się, jak bardzo dziecko zmieni twój pogląd na karierę. Nic z tych rzeczy nie będzie miało tej samej wagi, co katar albo pierwszy ząbek twojego malucha. Poświęcisz i zniesiesz wiele w trosce o Jego zdrowie. Wszelkie ciążowe dolegliwości, poród, pierwsze tygodnie z malcem uświadomią Ci, że jesteś w stanie znieść więcej, niż myślałaś.  Aż w końcu stając się matką, docenisz doświadczenie własnej matki i to, że kiedyś miała rację. 

W ciąży zrozumiałam, że w życiu:
  • można kochać bezwarunkowo
  • nic nie da się zaplanować
  • nie żyję dla siebie
  • nie zrobię wszystkiego sama
  • czasem trzeba się poświęcić
  • hormony istnieją i potrafią nieźle namieszać
Ciąża szybko zweryfikowała pewne wartości i priorytety w moim życiu. I choć do tej pory miłość do męża wydawała mi się bezwarunkowa i bezwzględna to ta mała fasolka, która nie zrobiła jeszcze nic i której jeszcze nawet nie widziałam na oczy, obudziła we mnie pokłady zupełnie innej miłości - bezwarunkowej. Okazało się, że to ten maluszek jest najważniejszy. Nie ja, mąż, czy jakaś praca, z której musiałam nagle zrezygnować. Zrozumiałam, że to ten mały człowiek jest wszystkim, a ja po prostu muszę się poświęcić. I choć bycie w związku uczy co to kompromis, to dopiero ciąża uświadamia, że możliwa jest całkowita rezygnacja z własnych potrzeb. Nawet jeśli musisz zapomnieć o idealnej sylwetce i położyć się do łóżka na długie tygodnie, byleby tylko nie zaszkodzić maluszkowi.  I uwierzcie, że wszystko się da, na każdym etapie życia. I warto. Te zmiany, nie tylko zmieniły moje życie, ale pozwoliły dostrzec sens życia. Zrozumiałam, że spotkał mnie cud. Większy niż przypuszczałam. 

Ja mogę już teraz patrzeć, na tą moją małą, leżącą obok mnie kruszynę. I choć jest ze mną od tak niedawna. Nie wiem już jak wyglądało życie bez niej. Ona tak bardzo nieświadoma jeszcze tego, ile musiałam dla niej znieść i poświęcić, jaką szkołę życia przejść, żeby do tego wszystkiego w 9 miesięcy dojrzeć.

Śmiałam, się kiedy słyszałam,  że ciąża zmienia mózg- trochę jednak zmienia ;)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram